Ukrzyżowanie na Drzewie Życia

Drugim przedstawianym przez nas wizerunkiem Ukrzyżowanego jest Krucyfiks, na którym wychudzony i bardzo ekspresyjnie pokazany Chrystus wisi na krzyżu widlastym nałożonym na Drzewo Życia. Dwanaście symetrycznie rozmieszczonych odgałęzień z liśćmi winnej latorośli zawiera dwanaście „owoców” w postaci starotestamentowych proroków, którym towarzyszą banderole z tekstami z Księgi Izajasza oraz Lamentacji Jeremiasza, dotyczące męki i śmierci Zbawiciela. To zatem krucyfiks mistyczny, przeznaczony do kontemplacji. Wpatrując się w umęczoną postać Jezusa powinniśmy

 

rozważać „owoce” tej śmierci , idąc od dołu ku górze. Inspiracją dla takiego ujęcia była idea św. Bonawentury (ok. 1218-1274) dotycząca drzewa rajskiego z którego wyrósł Krzyż Chrystusa: „Z pnia tego drzewa wyrasta ku górze dwanaście gałzi pokrytych liśćmi, kwiatami i owocami” „I zobacz, jak drewniane podpory, na które zwykło si podnosić krzew winny, w wyraźny sposób oznaczaj krzy. S skrzyowane, to jest w poprzek kładzione podpory i na nich jest rozcigany krzew winny (czyli Chrystus). Có bardziej odpowiedniego?”

Liczący sobie 660 cm Krucyfiks jest jednym z najcenniejszych zabytków sztuki w ogóle, nie znajduje też oczywiście swojego odpowiednika w sztuce na terenie władztwa zakonnego w Prusach. Wykonany został w czwartej ćwierci XIV w. dla dominikańskiego kościoła św. Mikołaja w Toruniu. Po jego rozbiórce trafił do kościoła pw. św. Jakuba Apostoła, gdzie można go oglądać do dziś. Nieznany jest jego twórca, zapewne powstał w lokalnym toruńskim warsztacie. 

Nie ma to znaczenia dla odbioru dzieła, które powinno być jak najczęściej oglądane i kontemplowane. Aby to ułatwić prezentujemy poniżej tłumaczenia tekstów starotestamentowych umieszczonych na toruńskim „Ukrzyżowaniu na Drzewie Życia”, korzystając z artykułu Przemysława Waszaka, Krucyfiks na Drzewie Krzyża z dominikańskiego kościoła św. Mikołaja w Toruniu - nowe spojrzenie, Sztuki i Kultura, t. 1, 2013, s. 15-16.

 

 

 

 

 

 

Prawa

Lewa

VI

Lm 4,20
Duch ust naszych, Chrystus Pan
pojman jest w grzechach naszych, któremuśmy mówili:
w cieniu Twoim
yć bdziemy midzy narody

Lm 3,29
Poło
y w prochu usta swe, owa by była nadzieja

V

Iz 53,4
Prawdziwe choroby nasze on nosił
a boleści nasze on odnosił.
A myśmy go poczytali jako tr
dowatego a od Boga ubitego i unionego

Lm 3,30
Nastawi bij
cemu go czeluści, nasycon bdzie urgania

IV

Iz 53,7
Ofiarowan jest, i
sam chciał,
a nie otworzył ust swoich.
Jako owca na zabicie wiedzion b
dzie,
a jako baranek przed strzyg
cym go zamilknie, a nie otworzy ust swoich

Lm 3,30
Nastawi bij
cemu go czeluści, nasycon bdzie urgania

III

Iz 53,12
Przeto
oddziel mu barzo wielu,
a korzyści mocarzów dzielić b
dzie, poniewa wydał na śmierć dusz swoj, a z złośnikami jest policzon,
A on grzechy mnogich odniósł,
a za przest
pce si modlił

Iz 1,6
Od stopy nogi a
do wierzchu głowy nie masz w nim zdrowia,
rana i siność, i spuchły raz.
Nie jest zwi
zany
ani lekarstwem opatrzony,
ani oliw
zmikczony

II

Iz 53,7
Ofiarowan jest, i
sam chciał,
a nie otworzył ust swoich.
Jako owca na zabicie wiedzion b
dzie,
a jako baranek przed strzyg
cym go zamilknie, a nie otworzy ust swoich

Iz 53,12
Przeto
oddziel mu barzo wielu,
a korzyści mocarzów dzielić b
dzie, poniewa wydał na śmierć dusz swoj, a z złośnikami jest policzon,
A on grzechy mnogich odniósł,
a za przest
pce si modlił

I

Iz 53,5
Lecz on zranion jest za nieprawości nasze, zstart jest za złości nasze,
karność pokoju naszego na nim,
a siności
jego jesteśmy uzdrowieni.
Lub, co mniej prawdopodobne, Iz 59,12

Iz 53,5
Lecz on zranion jest za nieprawości nasze, zstart jest za złości nasze,
karność pokoju naszego na nim,
a siności
jego jesteśmy uzdrowieni.

 

 

Mszał zakonny z I połowy XV w.

Krzyż i męka Chrystusa są bardzo ważnymi częściami krzyżackiej duchowości. Rozpoczynając Wielki Tydzień chcemy przedstawić pięć (od Wielkiego Poniedziałku do Wielkiego Piątku) wizerunków Ukrzyżowanego, związanych z Zakonem i jego władztwem w Prusach. Niech towarzyszą nam w każdy dzień tego szczególnego Tygodnia i pomogą w kontemplacji tajemnicy Ofiary Chrystusa. 

Zaczynamy od wizerunku zawartego w mszale krzyżackim z I pół. XV w., przechowywanym w Bibliotece Gdańskiej PAN (Ms Mar F 332). Wykonany jest z pergaminu, oprawny w deski i skórę. Do Biblioteki Miejskiej trafił po 1912 r., a pierwotnie

 

przechowywany był w Bibliotece Mariackiej. Przypomnieć należy, że Biblioteka w Kościele Mariackim w Gdańsku powstała przed 1398 r., a jej fundatorem był proboszcz i krzyżacki kapłan, Andreas Slommow OT (Andrzej ze Słomowa - ok. 1360 - po 1438), poseł, dyplomata, kandydat na biskupa Rygi (1408 r.). 

Na jednej z kart mszału widzimy wizerunek Ukrzyżowanego ukazanego na czerwonym tle z ozdobnymi wiciami roślinnymi. Z ran Chrystusa tryska krew, którą aniołowie zbierają do kielichów. Na wychudzonym ciałem Zbawiciela, na białej wstędze umieszczono napisy „inri” (Jezus nazereński król żydowski). Krzyż „wyrasta” z częściowo zielonej Golgoty, z której także wyrastają rośliny tworzące ornament. Czerwień symbolizuje tutaj cierpienie, ale zieleń - nadzieję (całostronnicowa miniatura otoczona jest zielonym obramowaniem). Przekaz jest czytelny - śmierć i ofiara Chrystusa to nie koniec wszystkiego, a początek nowego życia każdego chrześcijanina. To myśl zawarta w Starym i Nowym Testamencie, zwizualizowana w „Ukrzyżowaniach na Drzewie Życia”, o których jutro. 

Mszał, w którym znajduje się opisywana miniatura był dowodnie używany w Kościele Mariackim aż do 1518 r., a więc długo po tym, jak w Gdańsku przestał istnieć konwent krzyżacki i do momentu nadejścia Reformacji. Jest zatem zabytkiem związanym nie tylko z zakonem krzyżackim i jego duchowością, ale także skarbem Gdańska i jego mieszkańców. Dlatego został wpisany na Krajową Listę UNESCO "Pamięć świata".     

 
 

Ludzie są dumni, że pochodzą z parafii krzyżackiej

W najnowszym numerze czasopisma „Deutscher Orden” (1-2022) opublikowana została rozmowa z ojcem Dariuszem Cecerskim OT, Polakiem, który od 2000 r. pracuje w Czechach, a aktualnie jest przeorem czeskiej prowincji Zakonu. W tym interesującym wywiadzie,  przeprowadzonym przez ojca Jakuba Jirovca OT mieszają się wątki osobiste, religijne i „zawodowe”, co bardzo pomaga poznać ojca Dariusza, który na co dzień raczej stroni od mediów i rozgłosu. Poniżej przetłumaczyliśmy kilka najciekawszych pytań i odpowiedzi. 

 - Jak młody człowiek z Polski trafił do Zakonu Krzyżackiego?

To był właściwie „przypadek”. Po maturze wstąpiłem do seminarium duchownego w Krakowie, gdzie studiował także Ojciec Waldemar, wtedy kleryk w Zakonie Krzyżackim. Kiedy się o tym dowiedziałem, bardzo się zdziwiłem. W szkole bardzo interesowałem się historią wiedziałem, bo tak uczono wówczas, że Zakon Krzyżacki istniał do 1525 r. Pytałem go jak wyglada aktualnie życie w Zakonie, a on podarował

 
Ojciec Dariusz na wycieczce, czyli ulubionej formie spędzania wolnego czasu. 

mi kilka publikacji i książek, które z pomocą słownika, bo bardzo słabo znałem wówczas niemiecki, czytałem. Tak powoli rodziła się decyzja lepszego poznania Zakonu w roli kandydata. Podzieliłem się tą myślą z o. Waldemarem i po kilku dniach przyszło zaproszenie do Wiednia […] Spędziłem tam kilka tygodni poznając Zakon i intensywnie ucząc się niemieckiego. Po jakimś czasie zaprosił mnie na rozmowę wielki mistrz Arnold Wieland i zapytał, czy chciałbym wstąpić do nowicjatu. Zgodziłem się bardzo chętnie. […]

- Spędziłeś nowicjat w Lanie. Jak wspominasz ten czas?

O był cudowny okres w moim życiu. Zostałem w Lanie przyjęty bardzo przyjacielsko. Jako że sam pochodzę z gór, czułem się tam jak w domu. Południowy Tyrol to cudowna kraina z oszamiałajrącą naturą […] Każde niedzielne popołudnie wykorzystywaliśmy na wycieczki. Zaprzyjaźniłem się z braćmi, pomagałem w pracach ogrodowych, ale i w pogrzebach. Podobało mi się tak bardzo, że poprosiłem o przedłużenie. Pierwsze śluby złożyłem 14 września 1997 r. 

- Gdzie studiowałeś?

W moich zamierzeniach naturalnym miejscem wydawał się być Kraków […] Wyborem wielkiego mistrza był jednak Rzym. Nie byłem zadowolony, a nawet trochę się bałem. Początki nie były łatwe. Musiałem się równocześnie uczyć się włoskiego, przed południem miałem wykłady, a po południu uczęszczałem na kurs językowy […] Moje studia przebiegły jednak bez problemu, w sumie spędziłem w Rzymie cztery lata. 16 września 2000 r. Złożyłem śluby wieczyste, a w 2002 r. w Wiedniu otrzymałem święcenia kapłańskie.

- Po studiach zostałeś wysłany do Bruntalu (niem. Freudenthal). Chodzi o tradycją krzyżacką parafie, ale bardzo różniącą się od Rzymu. Jakie były początki w północnych Morawach?

[…] Przyjechałem w październiku w lekkim ubraniu z Rzymu i moje wrażenia były dobre. Miasto było piękne, otoczone przez góry i jeziora. Ale w listopadzie mieliśmy dwa metry śniegu i temperatura aż do marca utrzymywała się na poziomie poniżej zera. Poznałem słynną bruntalską zimę.  Do klimatu szybko się przyzwyczaiłem, gorzej było z parafią. Była wtedy bardzo mała, mieszkałem z zaniedbanej plebanii ze starym proboszczem. Początki nie były łatwe, ale z czasem poznawałem bliżej ludzi i ich mentalność. Po jakimś czasie poczułem się tam dobrze, a w międzyczasie przyjechał do mnie drugi ksiądz krzyżacki, ojciec Stefan.

- Jakie było wówczas postrzeganie Zakonu Krzyżackiego w Bruntalu?

[…] Było negatywne. Powodem była wciąż obecna stara komunistyczna propaganda przedstawiająca Zakon jako relikt narodowego socjalizmu. Do tego dochodziły uprzedzenia wobec wszystkiego, co niemieckie. […] Nie zdarzały się wprawdzie akty otwartej agresji wobec nas, ale raz ktoś napisał na bramie do plebanii „Nazis raus”. Czasy i stosunek ludzi się jednak zmieniły i po latach ludzie mówią z dumą: „pochodzę z parafii Zakonu Krzyżackiego” […] Ja też jestem dumny, że mogę pracować w parafii, w której nasz Zakon działa już 400 lat!

- Od 2003 r. Pełnisz funkcję przeora prowincji czeskiej. Jak się zmieniała po zmianach w 1989 r. I w jakiej kondycji jest obecnie?

Początki były trudne […] ale dziś mamy 11 członków, ktorzy zajmują się pracą duszpasterską, w szpitalach i szkołach. Nasi księża pracują w trzech czeskich diecezjach, jesteśmy obecni na Słowacji, jeden nasz ksiądz pomaga we Friesach.  […] Jesteśmy wierni naszemu pierwotnemu charyzmatowi „Pomagać i leczyć”, nie jesteśmy już zakonem rycerskim, ale dynamicznie idziemy w świat pomagać innym. […]

- Jak wygląda Twój zwykły dzień?

[…] Całkiem normalnie. Jestem do dyspozycji moich parafian. Towarzyszę im w ważnych momentach ich życia - od chrztu do pogrzebu. Jak powiedziałem, parafia nie jest szczególnie duża, więc znam wszystkie moje „owce” dobrze. Parafianie są częścią mojego życia, a ja staram się być częścią ich. Nasze kontakty są intensywne. Poza Bruntalem zarządzam także innymi parafiami w okolicy, a dwie z nich są oddalone o 20 km., co czasami jest trudna, zwłaszcza zimą. […]

- Jak spędzasz wolny czas?

Uwielbiam naturę. Kiedy mam trochę wolnego czasu idę „do lasu” co w praktyce oznacza wędrówkę przez tą przepiękną krainę.     

  

 

Pierwsi trzej "oficjalni" wielcy mistrzowie

Kontynuujemy przedstawianie wielkich mistrzów Zakonu Krzyżackiego. Ostatnio pisaliśmy o mistrzach zapomnianych, dziś o pierwszych trzech oficjalnych. Niewiele o nich wiemy, bo zachowało się bardzo mało źródeł, a poza tym znaleźli się w cieniu czwartego wielkiego mistrza, Hermanna von Salza, o którym nastepnym razem. Zapraszamy do zakładki "Wielcy Mistrzowie" - https://www.zakon-krzyzacki.pl/art/wielcy-mistrzowie-230/1/

Zakonna służba sanitarna w czasie I wojny światowej

Pierwotnym charyzmatem zakonu krzyżackiego było szpitalnictwo. Pod Akką w 1190 r. powstał pierwszy szpital polowy, gdzie pielęgnowano chorych i rannych, a opiekujące się nimi bractwo wkrótce przekształciło się w zakon. Mało znany jest fakt, że podobną działalność Krzyżacy prowadzili w czasie I wojny światowej (1914-1918). Więcej przeczytać można o tym w dziale: Historia XIX i XX w.
https://www.zakon-krzyzacki.pl/.../historia-xix-i-xx-w.../1/

Ukraina

Panie nasz Boże!

 

Ze smutkiem i konsternacją patrzymy dziś na Ukrainę.

Groza wojny powróciła na nasz kontynent.

Śmierć i zniszczenie przerywają przestrzeń.

Naród musi walczyć o swoją wolność

i o swoje prawo do samostanowienia.

Mężczyźni, kobiety i dzieci boją się o swoje życie,

martwiąc się o rodzinę i przyjaciół,

muszą opuścić swoje domy i uciekać.

Inni trwają w ciągłym strachu przed nalotami

i co przyniesie przyszłość.

Panie, połóż kres tej wojnie.

Zmiękcz serca tych, którzy są odpowiedzialni, aby żałowali

i zeszli z drogi przemocy.

Daj im odwagę przyznania się i naprawienia swoich błędów.

Zmiłuj się nad wszystkimi ofiarami przemocy:

zmarłymi i rannymi,

żałobnikami, uchodźcami”.

i wszystkimi, którzy żyją w strachu i przerażeniu.

Zmiłuj się nad zmarłymi

i daj żyjącym nadzieję i odwagę.

Otwórz nasze serca na ich potrzeby

i pokaż nam, jak im pomóc.

Pozwól nam w ich smutku

rozpoznać twarz swojego syna, Księcia Pokoju,

który oddał swoje życie i pokonał śmierć.

Bądź naszą siłą i nadzieją,

że nie wojna, ale pokój ma ostatnie słowo,

ponieważ ty, Panie

jesteś Bogiem pokoju i pojednania,

miłości i życia. 

Amen!

O. Jörg Wienbach OT

 

 

Modlitwa o pokój

Boże ojców naszych, wielki i miłosierny! Panie życia i pokoju, Ojcze wszystkich ludzi. Twoją wolą jest pokój, a nie udręczenie. Potęp wojny i obal pychę gwałtowników. Wysłałeś Syna swego Jezusa Chrystusa, aby głosił pokój bliskim i dalekim i zjednoczył w jedną rodzinę ludzi wszystkich ras i pokoleń.

Usłysz krzyk wszystkich Twoich dzieci, udręczone błaganie całej ludzkości. Niech już nie będzie więcej wojny – złej przygody, z której nie ma odwrotu, niech już nie będzie więcej wojny – kłębowiska walki i przemocy. Spraw, niech ustanie wojna (…), która zagraża Twoim stworzeniom na niebie, na ziemi i w morzu.

Z Maryją, Matką Jezusa i naszą, błagamy Cię, przemów do serc ludzi odpowiedzialnych za losy narodów. Zniszcz logikę odwetów i zemsty, a poddaj przez Ducha Świętego nowe rozwiązania wielkoduszne i szlachetne, w dialogu i cierpliwym wyczekiwaniu – bardziej owocne niż gwałtowne działania wojenne.

Jan Paweł II

 

Mistrzowie zapomniani

Oficjalna tradycja zakonu krzyżackiego liczy wielkich mistrzów od Heinricha Walpota (1198-1200). Aktualny wielki mistrz o. Frank Bayard OT jest 66 w kolejności najwyższym zwierzchnikiem zgromadzenia.  Jednak bractwo szpitalne z którego powstał Zakonpowstało pod Akką między 29 sierpniem a połową września 1190 r. Czy przez osiem lat nikt nim nie kierował? A jeżeli to tak, to kim byli „mistrzowie zapomniani” i dlaczego znaleźli się poza oficjalną zakonną listą? - o tym przeczytać można w zakładce "Wielcy mistrzowie". 

 

Anniversarium parentum

Bracia i siostry zakonne od samego początku funkcjonowania wspólnoty modlili się za żyjących i zmarłych jej członków. Pierwotna Reguła określała to w sposób następujący: Każdy brat powinien recytować każdego dnia 15 Ojcze nasz za wszystkich braci tego zakonu, gdziekolwiek oni odeszli ze świata. Ponadto każdy brat kapłan tego zakonu powinien odprawiać 10 mszy rocznie za grzechy i zbawienie wszystkich braci, domowników, dobroczyńców i wszystkich przyjaciół domu wciąż żyjących i 10 mszy za dusze umarłych. Duchowni, którzy nie są kapłanami powinni odmówić trzy psałterze za żyjących i trzy za umarłych. Każdy świecki brat powinien odmówić 30 Ojcze nasz na dzień w przeznaczonych godzinach za dobroczyńców, domowników i wszystkich przyjaciół domu, którzy jeszcze żyją i tą samą liczbę za umarłych (za Reguła Zakonu Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, tłum. J. Trupinda). Za zmarłego współbrata z konwentu należało odmówić 100 Ojcze nasz (brat świecki) oraz brewiarzowe Oficjum śmierci (brat duchowny). W każdym domu zakonnym funkcjonowały nekrologia, zawierające imiona współbraci, sióstr, familiarów i dobrodziejów Zakonu za których modlono się w rocznicę ich śmierci. Dziś funkcjonuje centralne Nekrologium. To forma modlitewnej pomocy żyjącym i zmarłym, budująca też poczucie wspólnoty w zgromadzeniu. 
Dziś jednak, 4 lutego, w kalendarzu krzyżackim obchodzi się Anniversarium parentum, a więc dzień, w którym wspomina się rodziców braci i sióstr zakonnych, żyjących i zmarłych. Dzieje się tak nieprzerwanie od XIII wieku.
 

Święto Oczyszczenia NMP

 
Kościół NMP na Zamku Wysokim w Malborku - Adoracja Marii z Dzieciątkiem przez brata krzyżackiego

Przypadające dziś Święto Ofiarowania Pańskiego przypada dokładnie czterdziestego dnia po Narodzeniu Pańskim. Jest pamiątką ofiarowania małego Jezusa w świątyni, co z kolei wynika z tradycji Starego Testamentu. Na pamiątkę ocalenia przez Boga pierworodnych synów izraelskich w Egipcie, każdy pierworodny syn miał być mu ofiarowany. Dziecko było przynoszone do świątyni i składane na ręce kapłana.  Z obrzędem związana była ceremonia oczyszczenia matki dziecka. To dlatego w średniowieczu, także w kalendarzu liturgicznym Krzyżaków funkcjonowała nazwa Oczyszczenia Najświętszej Marii Panny. Było to święto obchodzone w Zakonie bardzo uroczyście, bowiem odnosiło się do jego Patronki. 

Warto zauważyć, że u Krzyżaków było ono częścią zjawiska, które nazywamy sakralizacją wojny.  Wierzyli oni, że prowadzą wojnę specjalną, świętą, rozgrywaną także na płaszczyźnie

duchowej. Pojmowali ją jako część swojej misji i wpisywali w uniwersalną historię zbawienia. Maria była główną orędowniczką prowadzonych przez Krzyżaków wojen, co dodawało  Jej potęgi i mocy. Wspierała braci w czasie wypraw wojennych, kiedy noszono Jej chorągiew, Jej uwadze powierzano pomyślność w bitwach, Ona też wspierała braci w ich trakcie raz opiekowała się poległymi, co opisywał choćby zakonny kronikarz, Piotr z Dusburga.  Wyprawy wojenne wyruszały zresztą często w święta maryjne (Oczyszczenia NMP - 2 lutego, Zwiastowania NMP - 25 marca, Wniebowzięcia NMP - 15 sierpnia, Narodzin NMP - 8 września) co nadawało im specjalnego znaczenia sakralnego.  Mimo tego, że dziś takie poglądy wydają się niezrozumiałe, to dla człowieka średniowiecznego były niejako naturalnymi, bowiem wpisywały się w jego mentalność i świat wyobrażeń. Na poczuciu opieki  i wsparcia Najświętszej Marii Panny Krzyżacy opierali swoją tożsamość i poczucie misji. Wierzyli, że realizując odwieczną walkę Dobra ze Złem są rycerzami Chrystusa, prowadzonymi przez Matkę Bożą.